Fotografia rodzinna


…jest taka, jak każda inna, tylko przedstawia rodzinę. I jaką kto ma w niej ma minę.

Teraz, kiedy wiesz dlaczego zostałem fotografem a nie poetą, chcę się podzielić jednym ze zdjęć z mojego rodzinnego archiwum:

Zdjęcie przedstawia moją prababcię Józefę wraz z jej nowo poślubionym mężem (żeby było ciekawiej także Józefem) oraz ich rodzicami, czyli moim pra-pra-dziadostwem.

Sporo czasu spędziłem wpatrując się w tę stuletnią fotografię i zastanawiając się kim byli ci ludzie, skąd przyszli… dokąd zmierzali… jaka była ostatnia myśl tego zająca… W każdym razie on akurat miał do moich praszczurów chyba mniej sentymentalny stosunek.

Brakuje za to trochę zwykłego, mniej oficjalnego ciepła które przecież, jak pokazuje dalsze szczęśliwe pożycie duetu Józef & Józefa, musiało tam być. I gdybym miał odpowiedzieć czym jest dla mnie fotografia rodzinna – myślę że to próba oddania tego ciepła i niepowtarzalnego CZEGOŚ, jak w każdym portrecie – tyle że wieloosobowym.

Jako ciekawostkę dodam, że wykonuje również portrety jednoosobowe.

PS. To jest archiwalna wersja strony (lata 2009-2011). Jeśli oglądasz ją a jest już 2012 lub później to oferta i styl mogą się różnić.
Zapraszam też na stronę o fotografii rodzinnej i sesjach rodzinnych.